Nasza strona wykorzystuje pliki cookie w celu poprawy komfortu użytkowania. Zalecamy zaakceptowanie jego użycia, aby w pełni korzystać z nawigacji

Zespół 200 kapłanów komentuje Ewangelię na dzień

Zobacz inne dni:

Dzień liturgiczny: X Wtorek okresu zwykłego

Pierwsze Czytanie (1Krl 17,7-16): Po upływie pewnego czasu wysechł potok, przy którym ukrywał się Eliasz; w kraju bowiem nie padał deszcz. Wówczas Pan skierował do Eliasza to słowo: „Wstań! Idź do Sarepty koło Sydonu i tam będziesz mógł zamieszkać, albowiem kazałem tam pewnej wdowie, aby cię żywiła”. Wtedy wstał i zaraz poszedł do Sarepty. Kiedy wchodził do bramy tego miasta, pewna wdowa zbierała tam sobie drwa. Więc zawołał ją i powiedział: „Daj mi, proszę, trochę wody w naczyniu, abym się napił”. Ona zaś zaraz poszła, aby jej nabrać, ale zawołał na nią i rzekł: „Weź, proszę, dla mnie i kromkę chleba”.

Na to odrzekła: „Na życie Pana twego, Boga! Już nie mam pieczywa, tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce. Właśnie zbieram kilka kawałków drewna i kiedy przyjdę, przyrządzę sobie i memu synowi strawę. Zjemy to, a potem pomrzemy”. Eliasz zaś jej powiedział: „Nie bój się! Idź, zrób, jak rzekłaś; tylko najpierw zrób z tego mały podpłomyk dla mnie i wtedy mi przyniesiesz. A sobie i twemu synowi zrobisz potem. Bo Pan Bóg Izraela rzekł tak: «Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię»”. Poszła więc i zrobiła, jak Eliasz powiedział, a potem zjadł on i ona oraz jej syn, i tak było co dzień. Dzban mąki nie wyczerpał się i baryłka oliwy nie opróżniła się według obietnicy, którą Pan wypowiedział przez Eliasza.
Psalm Responsoryjny: 4
R/. Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie.
Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi Boże, który wymierzasz mi sprawiedliwość, Tyś mnie wydźwignął z utrapienia, zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę. Jak długo będą ociężałe wasze serca, mężowie? Czemu kochacie marność i szukacie kłamstwa?

Wiedzcie, że godnym podziwu czyni Pan swego wiernego, Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał. Zadrżyjcie i już nie grzeszcie, rozważcie na swych łożach i zamilknijcie.

Wielu powiada: „Któż nam ukaże szczęście?” Wznieś ponad nami, Panie, światłość Twojego oblicza. Więcej radości wlałeś w moje serce niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina.
Śpiew przed Ewangelią (Mt 5,16): Alleluja, alleluja, alleluja. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego. Alleluja, alleluja, alleluja.

Tekst Ewangelii (Mt 5,13-16): Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

«Wy jesteście solą dla ziemi. (...) Wy jesteście światłem świata.»

Rev. D. Francesc PERARNAU i Cañellas
(Girona, Hiszpania)

Dzisiaj, święty Mateusz przytacza nam słowa, w których Jezus mówi o misji chrześcijan: być solą i światłem świata. Z jednej strony sól jest przyprawą, która nadaje smak pożywieniu: jakże bowiem mało warte są posiłki bez soli! Z drugiej zaś strony, na przestrzeni wieków sól była podstawowym składnikiem do konserwacji żywności, ponieważ zapobiega jej psuciu się. Jezus mówi nam: - Powinniście być solą dla waszego świata i podobnie jak sól nadawać mu smak i zapobiegać jego psuciu się.

W dzisiejszym świecie tak wielu ludzi straciło sens życia: mówią, że życie nie jest nic warte, że pełne jest udręki, przeciwności i cierpień, że zbyt szybko przemija i że u jego kresu czeka tylko śmierć (jakże smutna perspektywa).

«Wy jesteście solą dla ziemi» (Mt 5,13). Chrześcijanin musi nadawać smak: pokazywać z radością i pogodnym optymizmem, po których to poznaje się Dziecko Boże, że całe nasze życie jest drogą ku świętości, że wszelkie trudności, cierpienia i bóle pomagają się nam oczyścić, i że u końca tej drogi czeka nas życie w Chwale, w wiecznym szczęściu.

Podobnie jak owa sól, uczeń Chrystusa musi unikać zepsucia: tam, gdzie spotykają się chrześcijanie żywej wiary, nie mogą pojawiać się niesprawiedliwość, przemoc, nadużycia wobec słabszych… Wręcz przeciwnie, tam cnota miłości winna lśnić z całą swoją siłą: troska o innych, solidarność, hojność….

Tak więc, chrześcijanin jest światłem świata (por. Mt 5,14). Jest jak pochodnia, która poprzez swój przykład, niesie światło prawdy na wszystkie krańce ziemi, ukazując ścieżkę zbawienia… Tam zatem, gdzie wcześniej panowały tylko ciemności, niepewność i wątpliwości, rodzi się jasność, pewność i bezpieczeństwo.